WRACAM

Wracam do pisania blogu. Pretekstem jest nowa książka „Portret z kanalią”. W kilku odcinkach postaram się przedstawić życie i działalność podpułkownika Józefa Światły. Być może w tej książce znajdziecie także odniesienia do tego, czym żyje Polska i Polacy.

Gdzie umieścić Światłę w systemie wartości Kraju Pieroga i Zalewajki?

Jaki jest mój sąd na temat życia i działalności Światły? W którym miejscu można go umieścić w systemie wartości stalinowskich? Cóż, nie potrafię wyraźnie oddzielić życia Światły od czczonej przez niego religii bolszewickiej, której, to prawda, wyrzekł się dobiegając czterdziestki.

Wcześniej jednak, mając zaledwie kilkanaście lat, aby wejść w rzekę komunizmu, wyrzekł się swej żydowskości. Podobno kilka lat przed śmiercią powrócił do żydowskich korzeni. Pod tym względem przypominał mi ludożercę, który nawróciwszy się na judaizm biadał, że po śmierci będzie pokarmem dla robaków zamiast dla swych dzieci.

                                                ***

Ciągle męczyło mnie pytanie: dlaczego nie mogę pisać prosto, jasno, zwięźle, zrozumiale? Nieraz wyrzucałem sobie, że wprowadzam elementy metafizyczne, kręcę, meandruję, mnożę dygresje, piszę i piszę. Ale nie, nie mogłem przestać. Przez pół wieku wmawiano nam, że jesteśmy wykształconym społeczeństwem. Po 1990 r. nasze wykształcenie jeszcze wzrosło. I co z tego? Ludzie w Polsce mają wyjątkowy wstręt nie tylko do książek i czytania. Ale i ci, którzy przeczytają jakieś dzieło, nie zawsze zrozumieją, o co chodzi. A nawet jak zrozumieją, to są za leniwi, aby coś zapamiętać, nie mówiąc już o wyciąganiu jakichkolwiek wniosków. Gust i rozum nadal są w Kraju Pieroga i Zalewajki dobrami bardziej deficytowymi niż uczciwość wśród polityków.

Czy w kraju, w którym politycy kłamią – by zacytować klasyka – jak bura suka – mając pełne dzioby frazesów w rodzaju: Bóg! Honor! Ojczyzna! udają Wallenrodów, niektórzy słudzy Boga gustują w pedofilii, a studenci uniwersytetu mylą Karla Poppera z Harrym Potterem, gdy więcej niż połowa ludzi nie jest w stanie przeczytać w ciągu roku ani jednej książki, można coś zrobić?

Przecież Bóg, który jest bardzo pracowity, chętnie pozwala, aby mu pomagano. Niestety, w Kraju Pieroga i Zalewajki chętnych brakuje. A biskupi…? Ech, szkoda gadać! Jedno jest pewne – gdyby Chrystus mieszkał na ziemi, ludzie wybijaliby mu szyby.

Są w naszym języku słowa

Słowa takie jak cnota, honor, ojczyzna, patriotyzm, etyka, estetyka, które umarły, mimo, że je jeszcze ich używamy. Nie umarły, by zastąpić je innymi, a dlatego że umiera to, co one oznaczają.

Czy w Portrecie z kanalią chodziło o pokazanie duszy Światły i jemu podobnych? Nie tylko, ale imponowały mi jego „łupy”. Ten prosty ubek w stopniu podpułkownika miał na „rozkładzie” największe postaci peerelii z Wladysławem Gomułką, Wicentym Witosem, marsz. Rolą Żymierskim,  mnóstwem generałów i szesnastką przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Ale nie. Nie o opisywanie duszy Światły mi szło. Nie jestem księdzem. Kimże jestem, abym oceniał taką unikalną postać jak Światło?

Byłem żołnierzem WOP i strażnikiem granicznym w nikczemnie małym stopniu pułkownika, abym mógł predestynować do wyjątkowej wiedzy. Byłem raczej kuglarzem niż wielepem (wiedzący lepiej).  Ale naprawdę nie jest moją winą, że życie, często przez przypadek, pozwoliło mi poznać wielu aktywistów z najwyższej politycznej półki. Byli to między innymi Jakub Berman,  Piotr Jaroszewicz, Aleksander Kopeć, Edward Gierek, Jerzy Ziętek, Mieczysłw Moczar, Franciszek Szlachcic, Mirosław Milewski, Konrad Świetlik, Jan Ptasiński, Stanisław Kociołek, Stanislaw Kania, Wojciech Jaruzelski, Władysław Pożoga, Florian Siwicki, Michał Janiszewski, Mieczysław Rakowski, Jan Nowak-Jeziorański. Z niektórymi, głównie z Pożogą i Jaruzelskim rozmawiałem przez wiele lat. Dzięki ich życzliwości mogłem rozmawiać z setkami osób budujących ustrój „powszechnej szczęśliwości”.

                                                ***

Uważam, że do opisów skrzeczącej pospolitości, czyli działań polityków, elit i służb specjalnych, najlepsze są kuglarskie sztuczki. Wracając do Światły to powiem, że ten oficer sam dla siebie był ojczyzną. Jego flagą była chustka do nosa. Wszystko inne obchodziło go tyle, co zeszłoroczny śnieg. On marnował nawet miłość. Być może najważniejszą sprawę dla człowieka. Miał dziesiątki znakomicie się zapowiadających romansów. Dzięki zauroczeniu ideologią komunistyczną, a potem jedynie chcąc dochować wierności służbom specjalnym, zmarnował wszystko. Pogrzebał szansę na miłość – jedyną rzecz, która mogła go uczłowieczyć.

Być może uważał, że z miłością jest jak z inkasentem za prąd, który przychodzi i odchodzi. Zostają rachunki. Trzeba płacić.

W takim razie, jak to było możliwe, że nikt go wcześniej nie rozgryzł? Myślę, że rozgryzł go Sierow. Dlatego się nim posłużył. A w Polsce? W peerelii działania uprawiane przez Światłę były jak najbardziej możliwe. A kto rozgryzie dzisiejsze elity trzymające władze?

W Peerelu przy takim skundleniu mediów, w których ponad 50 procent żurnalistów miało bezpośrednie lub pośrednie (kapturowe) powiązania z bezpieką (część ze służbami sowieckimi i wojskowymi), przy tak zakłamanej pospolitości, przy takich politykach, prawda nie miała żadnych szans dotarcia do społeczeństwa.

Kilka prawd, co nie nowe

Warto pamiętać, że historycy fałszują przeszłość, ideolodzy – przyszłość, służby specjalne – wszystko. W Polsce tak było, tak jest i chyba jeszcze jakiś czas tak będzie. Kto powinien pilnować tajnych służb? Media? Media są wprawdzie wolne, ale wredne. Wolne od logiki i zależą jedynie od kapitału. A politycy?

Tajnych służb, rozbudowanych do gigantycznych rozmiarów, nikt nie jest w stanie opanować. Służby specjalne są w stanie wmówić każdemu, że mają gigantyczne sukcesy, tylko nie mogą się tym pochwalić, bo wszystko jest tajne. I wmawiają gawiedzi, że kiedy powinie im się noga, to wrzask się okrutny podnosi, bo niepowodzenia są jawne. To stara jak świat śpiewka służb. Nie ma w tym logiki. Bo skoro sukcesy są tajne, to i niepowodzenia takowe powinny być. Wniosek jest prosty, sukcesów brak, a niepowodzeń jest od metra.

                                                ***

Zabawną pomyłką jest twierdzenie, że w demokracji można głosić, co się chce i że służby specjalne podlegają ścisłej kontroli. Obserwujcie polityków, którzy powinni nadzorować służby specjalne, aby nie poszły w szkodę a przekonuję się, że Arystoteles popełnił błąd twierdząc, że w każdym człowieku tkwi porcja głupoty, która z wiekiem się zmniejsza. Nasi politycy są potwierdzeniem, że dzieje się coś przeciwnego.

Jednak dla demokracji nie ma rozsądnej alternatywy. Tak jak nie ma jej dla wschodu i zachodu słońca.

Jeżeli znudziła Was ta opowieść, bo macie polityków i tajne służy w głębokim poważaniu i szkoda Wam czasu na zainteresowanie się nimi, to możecie być pewni, że politycy i służby specjalne zainteresują się Wami. Już to robią, tylko Wy o tym nie wiecie. Dotyczy to ludzi wielkich, walczących o przywództwo nad światem, jak i całkiem malutkich ludzików.

                                                ***

Na zakończenie powiem, że w pełni zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim, że mój premier był, być może, Wallenrodem. Powiem nawet więcej: jestem przekonany, że Mateusz Morawiecki jest Wallenrodum! Podobnie jak jego ojciec – Kornel Morawiecki.

Czyim? Odpowiedzi ode mnie nie wymagajcie.

Cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *