MIŁOŚĆ, FEMINIZM, KOBIETA W KRAJU RAD i …

Będąc gorącym zwolennikiem kobiet, feminizmu, wszelkiej miłości i Wandy Nowickiej, pogrzebałem nieco w starych dokumentach, aby sprawdzić jak sprawy kobiet wyglądały w państwie – zwanym do niedawna – państwem przodującego ustroju. Państwem, które już, na szczęście, mimo wysiłków mojego przyjaciela, Władimira Putina (vide”: Kim jest Putin. Wielki blef generałów), do którego, zapewne podświadomie, tęskni pewien rzecznik partii o imponującej nazwie, ksywa „Siusiak”,  jest martwe niczym Atlantyda. Ale od rem:

Jakże się to zaczyna… Jak to się zaczyna?… Tam do diabła, c`est la question, ma tres chere. Wynotowałem nawet kilka ciekawostek. Oto fragment z Dekretu o uspołecznieniu kobiet:. Wszystkie kobiety przestają być własnością prywatną i stają się dobrem narodu. Wszyscy mężczyźni posiadają prawo nie częściej niż trzy razy w tygodniu, przez trzy godziny, korzystać z jednej kobiety.

W broszurze Rewolucja i młodzież przeczytałem: Dobór płciowy należy budować po linii rewolucyjno-proletariackiej celowości klasowej. Do stosunków miłosnych nie należy wprowadzać elementów flirtu, zalotów, kokieterii i innych metod specjalistyczno-płciowego podboju.

Jeszcze inny dokument ostrzegał: Pociąg seksualny do partnera z wrogiej klasy jest czymś nieprzyzwoitym, wywołującym niesmak, jest zboczeniem tak samo, jak pociąg seksualny do krokodyla lub orangutana.

W tym prostym, jak konstrukcja sierpa i młota dekretowaniu stosunku człowieka radzieckiego do kobiety, fałszywie pobrzmiewa anegdotka dotycząca Lenina i jego kochanki Inessy Armand.

Inessa, francuska komunistka pochodzenia rosyjskiego, była zauroczona Leninem i vice versa Nie tylko nie odmawiała wodzowi rewolucji francuskiej dupy, ale wyprawiała z nim takie brewerie, o których nie tylko „Siusiak”, ale nawet dzisiejsi hedoniści z Ruchu Palikota mogą tylko marzyć. Harce Lenina z nadsekwańską komunistką tak bardzo zniesmaczyły Stalina, że późniejszy generalissimus porozmawiał z tow. Iliczem, niczym komunista z komunistą. Od siebie dodam, że nie mogę wykluczyć, że Stalinem kierowała zazdrość. Nie należy się temu dziwić. Inessa była naprawdę piękną kobietą. Nie było porównania z “łupami” Stalina, w rodzaju naszej Wandy… Wasilewskiej, oczywiście.

Wprawdzie oficjalne dokumenty nic na ten temat nie mówią, to tajemnicą poliszynela jest, że Ilicz dla dobra rewolucji zrezygnował z miłości. Nie, nie rozwiódł się niczym Berluskoni, Sarkosy albo inny Marcinkiewicz ze swymi dotychczasowymi połowicami, wymieniając je na nowszy model. Ojciec rewolucji sowieckiej zrezygnował wprawdzie z oficjalnego udomowienia Inessy, ale nie zrezygnował z igraszek. Armand zaakceptowała układ, a Stalin wydał ustną dyrektywę, aby przeznaczone do publikacji zdjęcia Inessy zohydzać, retuszując je w taki sposób, że nawet najbardziej pijany onanista nie wyciągał ręki po fotografię kochanki Lenina.

A jak w przodującym ustroju radzono sobie z kłopotami związanymi z wykonywaniem Dekretu o uspołecznieniu kobiet [prawo mężczyzny do korzystania trzy razy w tygodniu przez trzy godziny z jednej kobiety]? Oto dzięki staraniom Aleksandry Kołłontaj [autorki Drogi dla skrzydlatego erosa] sprowadzono z Niemiec i Danii prezerwatywy oraz środek stosowany w kuracji antysyfilisowej.

Jak widać, szeroko rozumiana miłość, to problem, którego nawet taki łepski facet jak Lenin, nie potrafił rozwiązać samymi dekretami, ale musiał się skorzystać z pomocy wrednych kapitalistów. Warto, aby nasi związkowcy, pod światłym przywództwem P. Dudy i innych wodzów, którzy są najlepszymi związkowcami świata, z okazji kolejnych manifestacji w Warszawie, i nie tyko, wzięli doświadczenia niegdysiejszego przodującego państwa na świecie, do którego, być może, zmierzają, i ostrzej niż dotychczas, upomnieli się o prawa kobiet, by poparli feministki i wspólnie zbudowali matriarchat, czyli typ społeczeństwa pierwotnego, w którym dominujące znaczenie miały kobiety. Bo jak poucza F. Nietzsche: Kobieta doskonała jest wyższym typem człowieka niż doskonały mężczyzna; a także czymś o wiele rzadszym.

 

 

Jedno przemyślenie nt. „MIŁOŚĆ, FEMINIZM, KOBIETA W KRAJU RAD i …

  1. Panie pułkowniku! Z Leninem to sprawa jest bardziej zagmatwana pod tym względem. Są poważne przesłanki świadczące o jego homoseksualnych upodobaniach:
    1) połowa członków pierwszego składu Rady Komisarzy Ludowych miała takowe skłonności
    2) podobno odnalezione kilka lat temu listy z korespondencją Lenin (Ulianow) – Zinowiew (Radomyslskij) o wybitnie homoseksualnej treści
    I wreszcie, może istniała „trzecia droga” – biseksualna…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *